Blog

Dieta wegańska nieodpowiednia dla dzieci?

Co jakiś czas w mediach pojawiają się artykuły lub programy, które mają jeden cel. Przekonać społeczeństwo, iż dieta wegańska jest nieodpowiednia i bardzo szkodliwa dla dzieci. Zawsze wtedy staram się sprostować te informacje w swoich kanałach social media. Poniższy post podsumowuje niektóre wiadomości wprowadzające  czytelników w błąd.

Przede wszystkim zacznę od tego, że dieta wegańska, może być nieodpowiednia dla dzieci TYLKO WTEDY, kiedy jest nieprawidłowo zbilansowana. I naprawdę tak samo jest w przypadku diety tradycyjnej!

Czy dziecko, które zjada brokuły, orzechy, fasole i owsiankę ma nieprawidłową dietę tylko dlatego, że nie ma w niej mięsa? Jakże łatwo jest uwierzyć, że w mięsie znajduje się wszystko, co jest niezbędne do rozwoju małego organizmu…

Rozumiem, że dzieci jedzące tradycyjnie mogą jeść warzywa, owoce, mięso, nabiał i jaja i wszystko wygląda dobrze, ale przecież jest bardzo dużo takich maluchów, których dieta wygląda po prostu źle. Jest w niej mięso, ale co z tego, kiedy brakuje warzyw i owoców? Co z dziećmi, które na śniadanie jedzą czekoladowe płatki z mlekiem, na obiad smażonego kotleta z ziemniakami a na kolację kanapki z szynką? Co z dziećmi, które zjadają słodycze, słodkie kaszki, serki i jogurciki i jeszcze w dodatku piją soki i kolorowe napoje, zamiast jeść warzywa i owoce? Czy one mają prawidłowo zbilansowaną dietę? Dlaczego nikt tego nie oceni? Dlaczego nadmiar białka i cukru jest dobry a duże spożycie warzyw i owoców nie? Czy mięso w tym przypadku zrobiło aż taką różnicę?

To nie dieta wegańska powoduje niedożywienie czy uszkodzenia mózgu (czy co tam innego jest napisane w popularnych artykułach) tylko dieta niedoborowa a taka może być każda dieta, jeżeli brakuje w niej właściwych składników odżywczych.

Jeżeli witamina B12 jest suplementowana, nie ma obaw o niedobory i uszkodzenia mózgu czy układu nerwowego, jak wspomniano w materiale tv z TVN24 (program możecie obejrzeć w tym miejscu).Oczywiście, że witamina B12 występuje jedynie w produktach pochodzenia zwierzęcego i należy ją suplementować w przypadku diety wegańskiej. Jednocześnie witaminę tę trzeba suplementować w wielu innych przypadkach (m.in. przy nieswoistym zapaleniu jelit, ciąży, chorobach układu nerwowego, po 50 roku życia itp.).

A wapń?

Nie ma znaczenia, czy będzie spożywany z mleka krowiego, czy np. napoju migdałowego wzbogaconego w wapń (biodostępność jest porównywalna). Najważniejsza jest świadomość rodziców, konsultacja z dietetykiem i właściwy dobór produktów w jadłospisie. Znowu bez względu na rodzaj diety dziecka.

No i proszę o refleksję. Co na co dzień znajduje się w jadłospisie dzieci jedzących tradycyjnie i jedzących roślinie. Szkoda, że nie zrobiono porównania takich jadłospisów. Szkoda, że większość z osób oceniających dietę wege dzieciaków nie ma pojęcia, jak ta dieta naprawdę wygląda…

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Czy dobiegła już was informacja o zagłodzonej na wegańskiej diecie 1,5 – rocznej dziewczynce z Australii? Eh… Te artykuły internetowe jak zwykle wprowadzają czytelników w błąd a informacje umieszczone w nich są często po prostu wzięte z dupy, nie skonsultowane z dietetykiem czy lekarzem, który zna się na danym temacie. Chciałabym żebyście zwrócili uwagę na to, że to nie jest wina diety wegańskiej a niewiedzy i/lub nieodpowiedzialności rodziców. To się zdarza na świecie wszędzie i bez względu na rodzaj diety. Podobno rodzice karmili dziecko owsem, ryżem i ziemniakami. Czy aby na pewno była to dieta wegańska? Czy jakby oprócz tych produktów dziewczynka zjadła kurczaka, to nie „prowadziłoby to do tragedii?”.

Jakże łatwo jest uwierzyć, że w mięsie znajduje się wszystko, czego dziecko potrzebuje do rozwoju. Rodzice musieli być wyjątkowo nieodpowiedzialni, skoro nie tylko nie skonsultowali diety z lekarzem i dietetykiem, ale miesiącami nie zauważyli również pogarszającego się stanu zdrowia córki. To doprowadziło do niedożywienia dziecka, nie sama dieta wegańska. Autorzy artykułów również nie skonsultowali ich z lekarzem i dietetykiem i dlatego napisali sporo głupot. A więc, jak mawia dr House, „wszyscy kłamią”. Sprawdzone i wiarygodne informacje na temat diety roślinnej u dzieci są na naszym blog (link w bio/komentarzu). . . Fot. @piotr.kocjan

Post udostępniony przez Iwona Kibil dietitian 🌱 (@iwonakibil_vegetitian)

Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci w 2017 w publikacji “Complementary Feeding.

A Position Paper by the European Society for Paediatric Gastroenterology, Hepatology, and Nutrition (ESPGHAN) Committee on Nutrition.” umieściło informację:

“(…) Vegan diets have generally been discouraged during CF. Although theoretically a vegan diet can meet nutrient requirements when mother and infant follow medical and dietary advice regarding supplementation, the risks of failing to follow advice are severe, including irreversible cognitive damage from vitamin B12 deficiency, and death. If a parent chooses to wean an infant onto a vegan diet this should be done under regular medical and expert dietetic supervision. Mothers should receive and follow nutritional advice (115).

Mothers who are consuming a vegan diet need to ensure an adequate nutrient supply, especially of vitamins B12, B2, A, and D, during pregnancy and lactation either from fortified foods or supplements. Careful attention is required to provide the infant with sufficient vitamin B12 (0.4 mg/day from birth, 0.5 mg/day from 6 months) and vitamin D, and iron, zinc, folate, n-3 fatty acids (especially DHA), protein, and calcium, and to ensure adequate energy density of the diet. Tofu, bean products, and soy products can be used as protein sources. Infants who are not receiving breast milk should receive a soy-based infant formula.”

Dieta pod kontrolą lekarza i dietetyka!

Pamiętajcie, że dieta wegańska u dzieci powinna być prowadzona pod kontrolą dietetyka i lekarza. I nie zawsze jest tak, że dzieci jedzące dużo warzyw i owoców = super zdrowe dzieci. Oczywiście, że mogą wystąpić u tych dzieci niedobory, bo składniki mogą być źle zbilansowane (znowu: tak samo jest w przypadku diety tradycyjnej). Wszystko zależy od świadomości rodziców.

Nie zrozumcie mnie źle. Z doświadczenia widzę, że najczęściej rodzice będący na diecie roślinnej przychodzą do dietetyka już na samym początku rozszerzania diety u dziecka. Czasem nawet przed zajściem w ciążę, co w ogóle jest najlepszym pomysłem, bo do ciąży można się przygotować i zabezpieczyć przed ewentualnymi niedoborami. Czasem okazuje się, że mama ma wadę genetyczną w przekształcaniu kwasu foliowego lub inne problemy zdrowotne (niezwiązane z rodzajem diety), dlatego takie przygotowanie się do ciąży jest niezwykle istotne.

Są również rodzice, którzy udają się do lekarza/dietetyka, dopiero kiedy podejrzewają u dziecka niedobory składników odżywczych lub problemy zdrowotne. No i na koniec, są rodzice, którzy uważają, że na wszystkim znają się lepiej i nie potrzebują pomocy specjalistów. Co gorsza, udają się do “specjalistów”, którzy mogą jedynie namieszać w zdrowiu dziecka… Oczywiście, nie musi to być związane z rodzajem diety (wegetariańska czy tradycyjna). Jestem pewna, że moi koledzy i koleżanki dietetycy mają podobne doświadczenia z rodzicami. Ponieważ ja pracuję głównie z dziećmi na diecie roślinnej lub niejedzącymi produktów pochodzenia zwierzęcego z powodu alergii, mogę się jedynie na ten temat wypowiedzieć.

Wprowadzanie nawyków żywieniowych

Dzieci będące na diecie roślinnej na ogół jedzą więcej warzyw i owoców, ponieważ rodzice też tak jedzą. Nawyki te zostały im wprowadzone od początku. Jednak zdarzają się również dzieci, które mimo dobrych nawyków żywieniowych rodziców, mają problemy z urozmaiconą dietą. To również jest normalne i nad tym trzeba pracować w każdym przypadku (niezależnie od rodzaju diety!). Najważniejsze, to nie poddawać się i próbować. Każdy z nas miał w dzieciństwie awersję do jakichś produktów, która po pewnym czasie minęła. Ja np. nie lubiłam awokado, rukoli i oliwek a teraz są to jedne z moich ulubionych produktów! Dlatego, jeżeli dziecko czegoś nie chce jeść teraz, warto podać mu za jakiś czas. Nie spisywać na straty tego produktu.


Poszukujesz więcej informacji? Kliknij poniższe linki!


Iwona Kibil
administrator
Dyplomowana dietetyczka. Prowadzi własną praktykę dietetyczną skierowaną głównie do osób na diecie bezmięsnej. Pracuje m.in. z wegańskimi rodzinami, kobietami w ciąży, małymi dziećmi oraz osobami stosującymi dietę roślinną jako profilaktykę chorób cywilizacyjnych. Swoją praktykę opiera na „evidence-based medicine”. Jest autorką artykułów, warsztatów i wykładów związanych z różnymi aspektami zdrowotnymi diety roślinnej. Jest autorką książek „Wege. Dieta roślinna w praktyce” i "Wege rodzina. Dieta roślinna w praktyce". Sama od lat jstosuje dietę roślinną opartą na produktach nieprzetworzonych.